czwartek, 31 października 2019

Bohater do zmiany!

Odkąd przeczytałem "Całym życiem. Szare Szeregi w relacji Naczelnika" Orszy, byłem pod wielkim wrażeniem, jak ówcześni instruktorzy podchodzili do kwestii wychowania w czasie wojny, a potem okupacji.
 
Czytając tę książkę, można zobaczyć jak ważny był to dla nich obszar - mimo bardzo trudnych warunków - i jak odpowiedzialnie do niego podchodzili. Efekt znamy: legenda SzSz, barwnie opowiedziana np. w "Kamieniach na szaniec". A to wszystko przez jedynie 6 lat działalności! Piszę to, żeby było jasne, że Szare Szeregi są dla mnie istotne. Dwie rzeczy sprawiły jednak, że nie jestem przekonany, że są dobrym bohaterem dla całego hufca.

Pierwszą był tekst naszej instruktorki, Agnieszki Siłuszek, dziś angażującej się we współpracę międzynarodową na poziomie GKi. Agnieszka napisała o tym, jak została wychowana w szacunku do Powstania Warszawskiego, ale że brak zdecydowanych działań lub choćby solidarności z będącą od 2011 roku w stanie wojny Syrią - gdzie ludzie doświadczają tego, co mieszkańcy Warszawy w czasie powstania - jest nie do zaakceptowania.

Drugą był film Komasy "Miasto 44", który bardzo mocno zderzył sceny "swojskości" powstania z brutalnością wojny.

Te dwa doświadczenia zmieniły moje nastawienie do pracy z historią. Uważam, że wydarzenia przeszłe są po to, by wyciągać z nich wnioski. Pamiętać, ale skupiać się na zmienianiu teraźniejszości wokół siebie tak, jak chcieliby tego bohaterowie. W Szarych Szeregach mamy fantastyczną koncepcję "Pojutrza" (uważam nawet, że powinniśmy robić Rajd "Pojutrze", zamiast Rajdu "Arsenał"), a Powstańcy napisali świetny list do następnych pokoleń, który szczęśliwie Michał Michałowski oprawił i powiesił w stanicy obok sztandaru. To są przesłania, na których możemy budować ideę i program dla młodych.
 

Uważam jednak, że powinniśmy zastanowić się nad pójściem krok dalej - przedyskutować czy idee, które są nam bliskie i wartości, które chcemy przekazywać dalej nie znajdą bardziej odpowiedniego "nośnika" - bo tym jest przecież bohater.

Myślę sobie o zuchach, którym nie chcę pokazywać małego powstańca - jego figura jest dla mnie porażką dorosłych, którzy postawili dziecko w takiej sytuacji. Jego widok zawsze mnie smuci.

Myślę sobie o harcerzach, którzy z jednej strony inspirują się Rudym, Alkiem i Zośką, ale z drugiej "biją Niemca" - czy nie możnaby zorganizować tego wychowania lepiej, niż przez antagonizowanie?

Na poziomie harcerzy starszych i wędrowników nie widzę problemu. Dyskusje członków SzSz o tym, jak wychowywać przez walkę mogą być dla nich bardzo inspirujące. Pojawia się natomiast inny problem: odległość czasowa. Nigdy nie miałem żadnych emocji związanych z powstańcami listopadowymi czy styczniowymi (nawet nie mam pojęcia, którzy są starsi). Nieubłaganie musi się tak samo stać z Szarymi Szeregami - przez młodych będą postrzegani jako prehistoria. Oczywiście, można tłumaczyć, że to wartościowe, pokazywać jak i dlaczego - i są środowiska, które na pewno robią to świetnie - ale nie jest to moja droga. Ja byłbym za tym, byśmy szukali czegoś, co zainspiruje ich od razu.

Znalezienie innego bohatera nie będzie łatwe! Rozmowa o nim nie może się też zacząć od nazwisk czy nazw własnych. Pierwszym krokiem musi być zastanowienie się, jakie wartości chcemy "sprzedawać" na zewnątrz, a dopiero drugim - szukanie odpowiedniego bohatera. Sądzę, że jesteśmy gotowi do takich rozmów, dlatego składam na Zjazd Hufca uchwałę o niniejszym brzmieniu:

Uchwała dot. Pracy z Bohaterem Hufca 

Zjazd Hufca ZHP Warszawa-Mokotów zobowiązuje komendę hufca do przeprowadzenia serii dyskusji instruktorskich na temat Bohatera Hufca, których celem będzie: 
    1. analiza pracy z obecnym Bohaterem,
    2. analiza wartości, z którymi chcemy pracować z dziećmi i młodzieżą w gromadach i drużynach, 
    3. wypracowanie alternatywnych propozycji na Bohatera Hufca. 
Zobowiązujemy komendę hufca do przeprowadzenia dyskusji na pierwszy temat w 2020 roku, a na tematy drugi i trzeci – w 2021, ale przed najbliższym Zjazdem Sprawozdawczym. 

Jak widać, intencją jest dyskusja, rozmowa - nie głosowanie czy plebiscyty. Na te drugie przyjdzie czas po przemyśleniu sprawy.

czwartek, 22 sierpnia 2019

Szczepy vs. namiestnictwa

Siła szczepu leży w kadrze

W naszym hufcu działają równolegle dwa systemy wsparcia drużynowych. Zdarzają się sytuacje, gdy mocno się ze sobą ścierają, ale – paradoksalnie – to dobrze! Chcąc poprawić jeden z nich, omal nie doprowadziliśmy do jego zniszczenia. Przed nadciągającym w październiku Zjazdem Hufca, zastanówmy się jeszcze raz, jaką rolę pełni u nas komendant szczepu, a jaką namiestnik.



Celem istnienia szczepu jest stworzenie ciągu wychowawczego od zucha do wędrownika. Jest to piekielnie trudne i jeśli się komuś udaje, to jedynie na parę lat. Trudność polega na sprostaniu szybkim wymianom pokoleń kadry. Mniej więcej co trzy lata w środowisku pojawiają się nowi ludzie, a drużyny są przekazywane. To dość krótki czas na wykształcenie drużynowego, któremu stawiamy wysokie wymagania: zaliczenie dwóch kursów, otwarcie próby na stopień, dużą dyspozycyjność czasową, obowiązkowość, tworzenie programów, miesiąc wakacji w lesie, regularne odprowadzanie składek i uzupełnianie ewidencji, a przede wszystkim – dobry kontakt z młodymi ludźmi. A do tego mile widziana pełnoletniość i zdana matura.

Ale przecież drużynę ktoś musi prowadzić, nie można jej rozwiązać! Rozwiązanie to operacja wysokiego ryzyka: tracimy ludzi (przyszłą kadrę!), ich rodziców i zakorzenienie w społeczności lokalnej. Odtworzenie drużyny często staje się niemożliwe i krok po kroku, prowadzi do rozpadu szczepu. Znamy, niestety, takie przypadki z własnego podwórka.

Co zatem robi komendant szczepu? Obniża standardy. Drużynowy będzie miał tylko jeden kurs (ale drugi zrobi później!). Program będzie częściowy (nadrobi kreatywnością!). Na cały obóz nie pojedzie (przyboczny ogarnie, a opiekę podpisze ktoś ze zgrupowania!). Stopień otworzy, bo go zmusili (później zrozumie, że to ważne!). Ale drużyna będzie istnieć, choć może część osób z nudów odejdzie. Byle dotrwać do czasu, gdy następca będzie gotów!

Nie piszę tego, by śmiać się z komendantów szczepów, a raczej, by pokazać z jakimi dylematami muszą się zmagać. Wielokrotnie już zdarzało się, że podejmowali trudne decyzje, odsuwając od siebie pokusę obniżania poprzeczki. Twierdzę jednak, że podstawowym celem komendanta szczepu jest zapewnienie istnienia drużyn. I tak powinno być! Musi jednak także istnieć ktoś, kto będzie pilnował standardów. Tym kimś jest właśnie namiestnik.

Celem namiestnika jest podnoszenie jakości stosowania metody harcerskiej w drużynach. Nie jest to cel sprzeczny z tym, czego oczekiwałby komendant szczepu. Kto nie chciałby mieć lepiej działających drużyn? Konflikt następuje, gdy trzeba zatwierdzić program – bo obóz za chwilę startuje; gdy drużynowy nie spełnia wymagań - ale nie ma lepszych kandydatów; gdy jest za mało harcerzy, by działały zastępy - ale za rok przejdą z zuchów...

Podział kompetencji 
Manewry namiestnictwa

Konflikty muszą istnieć, jeśli chcemy budować silny, oddziałujący na młodych ruch harcerski. Musimy je wręcz pielęgnować, a ostatnio zrobiliśmy trzy złe rzeczy:
  1. osłabiliśmy namiestników usuwając ich z komendy hufca (w dobrej wierze, o czym sam byłem cztery lata temu przekonany),
  2. przekazaliśmy kompetencję zatwierdzania programów obozowych od namiestników do komendantów obozów, zabierając tym pierwszym narzędzia dyscyplinujące oraz
  3. osłabiliśmy rolę Rady Szczepowych sprowadzając ją do suchych odpraw.

Jak więc powinien wyglądać dobry rozdział kompetencji i jakie narzędzia wpływu można dać komendantom szczepów, a jakie namiestnikom?
Zacznijmy od tego, że istnieje spory obszar wspólnych kompetencji. Należą do nich motywowanie i wspieranie kadry, dbanie o rozwój instruktorski. I szczepy, i namiestnictwa tworzą swoje wspólnoty, choć mają one nieco inny charakter. Szczep jest trochę jak rodzina, w której spędzamy większość swojego harc-życia, a namiestnictwo jak koledzy z klasy, z którymi można pogadać na wspólne tematy i pograć w piłkę. W obu tych wspólnotach drużynowy otrzymuje niezbędne wsparcie, a także możliwości i zachęty do rozwoju.

Wspólnota namiestnicza ma szczególne znaczenie dla zaangażowania facetów w harcerstwo. Daleko nam w hufcu (a co dopiero w ZHP!) do parytetu: instruktorek jest sporo więcej, niż instruktorów. Mieliśmy jednak w hufcu momenty, gdy męska ekipa była liczna i dobrze zorganizowana i było to dokładnie wtedy, gdy prężnie działające namiestnictwo męskie tworzyło miejsce, w którym faceci dobrze się czuli i chcieli rozwijać. Dziś taką rolę może i powinno pełnić namiestnictwo harcerzy, dlatego powinniśmy dbać o siłę namiestnictw.

Wracając do głównego wątku, powyższe kompetencje się przeplatają - i bardzo dobrze! Współpraca komendanta szczepu i namiestnika przynosi drużynowemu i drużynie tylko korzyści, bo ma dwa miejsca, w których może liczyć na wsparcie – kto korzystał, ten sam wie najlepiej. Spójrzmy teraz na to, co nie powinno się przeplatać.

Wyłącznymi kompetencjami komendanta szczepu jest kontakt ze szkołami, dbanie o sprzęt środowiska, prowadzenie finansów, organizowanie HALiZ. To wymagające obszary, ale fakt, że odpowiadają za nie szczepy (a nie na przykład komenda hufca) uczy samodzielności i przedsiębiorczości - cech, które determinują przetrwanie szczepów. Warto jednak przemyśleć formy wsparcia, jakich mogłaby udzielić komenda hufca.

Natomiast w moim przekonaniu, wyłącznie namiestnicy powinni odpowiadać za zatwierdzanie programów i kształcenie (zwłaszcza prowadzenie kursów). Powinni też mieć decydujące słowo w sprawie powoływania, rozwiązywania i nadawania okresów naprawczych drużynom (w porozumieniu z komendantem hufca). To niezbędne kompetencje do wprowadzania i pilnowania odpowiednich standardów w drużynach. A jakie narzędzia wpływu powinni mieć komendanci szczepów i namiestnicy?

 
Wpływ

Wiele wymagamy od szczepowych, powinniśmy więc zapewnić im silne narzędzia wpływu na komendę hufca. Najsilniejszym jest oczywiście głos na zjeździe. Zjazd mamy jednak co dwa lata, a spraw do przegadania jest dużo więcej. Bieżące problemy świetnie można załatwiać na radzie szczepowych, które nie powinny być jedynie odprawą o charakterze informacyjnym, ale przestrzenią do debaty instruktorskiej na gorące tematy. Rozwiązań co bardziej złożonych problemów, ale też inspiracji, powinniśmy szukać raz w roku na Czole. Wszędzie tu potrzebny jest silny głos komendantów szczepów, ale też innych instruktorów spoza komendy.

Skoro namiestnicy mają pilnować standardów drużyn, muszą mieć odpowiedni autorytet i wpływ na komendę hufca. W moim przekonaniu, tego właśnie się pozbawiliśmy usuwając namiestników z komendy. Sądzę, że to nieoczywiste osłabienie ich pozycji sprawiło, że odbiór namiestnictw przez szczepowych został zaburzony, co z kolei doprowadziło do bardzo ostrych diagnoz na ostatnim Czole, gdzie zaproponowano dalsze odbieranie kompetencji namiestnikom i rozmontowanie systemu opiekunów. Uważam, że to błędna droga.

Silni namiestnicy to korzyść dla hufca, tak samo jak silni szczepowi. Musi jednak panować równowaga władz. Tę zapewnia namiestnikom wybór na zjeździe do komendy. Stają się wtedy równorzędnymi partnerami dla komendanta hufca i skarbnika, biorą udział w podejmowaniu wszystkich istotnych decyzji, a z drugiej strony podlegają jawnej ocenie drużynowych i innych instruktorów.

Namiestnik wybrany przez drużynowych chętniej, ale też skuteczniej zadba o ich interesy dopilnowując, by komenda hufca nie straciła ich z oczu (a przy naszych pięciu namiestnictwach mamy pewność, że dobro drużyn będzie zawsze w centrum jej zainteresowania).

Kolejnym potężnym narzędziem wpływu namiestników jest kształtowanie programów kursów drużynowych. To okazja do wprowadzenia odpowiedniego standardu, zawiązania lepszej wspólnoty, zaangażowania instruktorów, którzy oddali drużyny. Przykładowo, za kadencji Marcina Adamskiego (2007-2011) było oczywiste, że każdy namiestnik organizuje “swój” kurs. Dziś nie zawsze się to nam udaje, a na przeszkodzie stoi głównie Srebrna Odznaka Kadry Kształcącej, którą ma zdecydowanie za mało osób. Ale skoro mamy wymagać standardów od drużynowych, to wymagajmy też od siebie.

Dzień z obozu: poranek w zgrupowaniu
Wnioski
  • Wszyscy namiestnicy powinni być w komendzie hufca, by sprawy drużyn były traktowane z odpowiednią uwagą. 
  • Powinniśmy się zastanowić nad formami wsparcia szczepów w obszarach organizacyjno-kwatermistrzowskich, bo mają huk ważnej, ale ciężkiej roboty.
  • O zatwierdzeniu programów rocznych i obozowych, a w konsekwencji o istnieniu formalnym drużyn powinni decydować namiestnicy.
  • Komendanci szczepów muszą mieć wpływ na hufiec i miejsce do debaty. Należy przywiązywać większą wagę do rady szczepowych i otworzyć ją na wszystkich instruktorów hufca. Tematy rady powinny być wysyłane z wyprzedzeniem, a podsumowania publicznie dostępne. Program Czoła należy konstruować w porozumieniu ze szczepowymi, ale i dać możliwość innym instruktorom na zaangażowanie.



niedziela, 10 lutego 2019

Program namiestnictwa harcerzy

Bardzo dziękuję wszystkim za przybycie! Są wśród nas goście szczególni, których chciałbym wam przedstawić.

Witam Michała Matycza i moich poprzedników na funkcji namiestnika harcerzy: Michała Michałowskiego, Adama Kubiaczyka, Mateusza Wize, Michała Chałupkę i Rafała Bednarczyka, którego chyba bez przesady można nazwać ojcem-założycielem namiestnictwa męskiego.

Poznałem w działaniu - jako instruktor, drużynowy, przyboczny i zastępowy - każdego z wymienionych tu namiestników. Chciałbym, żebyśmy tworzyli męskie środowisko, które zaoferuje coś ciekawego harcerzowi pełniącemu dowolną z wymienionych funkcji.

Niedaleko, o tutaj, siedzą chłopaki, z którymi dzielę jedne z najważniejszych chwil w harcerstwie. Szachu, Stolec, Jankes, Borówek i Barszczu tworzyli wraz ze mną zastęp Żagiew w 60 WDH-y “UFO”. Wspieranie Was wszystkich w rozwijaniu i umacnianiu zastępów będzie jednym z moich priorytetów.

Bardzo się cieszę, że mundury noszą cały czas kolejni drużynowi “UFO”: Cypi, Mongoł, Dexter i Kret. Chciałbym, by namiestnictwo pomagało wam w przekazywaniu drużyny wybranemu następcy i żeby stwarzało przestrzeń działania dla tych, którzy drużynę już przekazali.


*

Namiestnictwo powinno moim zdaniem inspirować i wspierać was w prowadzeniu jak najlepszych drużyn. Ma być też kontrolerem jakości, ale dziś skupię się na inspirowaniu, zostawiając sprawy zatwierdzania programów i systemu opiekunów na inne spotkanie.

Chciałbym opowiedzieć wam dziś o odwadze. Odwaga, o której teraz myślę, bierze się z uporczywego trwania przy swoich wartościach, nawet wtedy, gdy może nas to wiele kosztować. To umiejętności płynięcia pod prąd - zawsze w zgodzie z harcerskimi ideami. Do takiej odwagi powinniśmy według mnie wychowywać młodych ludzi w harcerstwie.

Harcerstwo w swojej metodzie można myślę sprowadzić do inspiracji. Pokazujemy młodym poprzez gawędy, spotkania, działania ideał i razem z nimi wcielamy go w życie. W naszym hufcu ideał ten symbolizują harcerze i harcerki Szarych Szeregów: Rudy, Alek, Zośka, ale też Kamiński, Orsza czy nasza druhna Babcia: Halina Wiśniewska.

Co roku, na przełomie marca i kwietnia organizujemy rajd “Arsenał”. Jesteśmy pod wrażeniem wynikającej z solidarności i wielkiej przyjaźni decyzji Zośki, by mimo sceptycyzmu Kedywu Komendy Głównej AK i Naczelnika Szarych Szeregów Floriana Marciniaka odbić Rudego! Odwaga szaroszeregowców i idąca za nią pewność, że trzeba działać i odbić przyjaciela choćby nie wiadomo co powinna stanowić dla nas wszystkich niewyczerpaną inspirację i motywację.

Byłem dumny, gdy na lekcjach historii mogłem opowiadać klasie o szczegółach tej akcji, o klimacie okupacji niemieckiej w Warszawie, o historii Szarych Szeregów. Byłem dumny, że to właśnie harcerze zorganizowali pierwszą zbrojną akcję przeciwko okupantowi. Dopiero niedawno dowiedziałem się, że to nieprawda. Kto inny jako pierwszy stawił opór. Ktoś, kto - uważam - mógłby być dla nas równie wielką inspiracją.

Słyszeliście kiedyś o “akcji styczniowej”? 18 stycznia 1943 roku Niemcy rozpoczęli drugą akcję likwidacyjną. Mieli wywieźć około ośmiu tysięcy osób do obozu zagłady w Treblince. Tym razem napotkali jednak zbrojny opór. Niemcy byli całkowicie zaskoczeni. Akcja trwała cztery dni i, mimo wielu ofiar, przełamała barierę psychologiczną i pokazała, że można się Niemcom przeciwstawić.

O tej akcji dowiedziałem się dzięki opowieściom Marka Edelmana, który był jednym z dowódców późniejszego powstania w getcie - “pierwszego” powstania warszawskiego. Mówię o tym wszystkim dlatego, że w tym roku obchodzimy setną rocznicę urodzin Edelmana i dziesiątą rocznicę jego śmierci, a Rada Warszawy ogłosiła rok 2019 Rokiem Marka Edelmana.

Edelman, którego niektórzy z was powinni znać z lektury “Zdążyć przed Panem Bogiem”, jest fascynującą postacią, moim autorytetem w kwestii odwagi, o której dziś opowiadam. Chciałbym zacytować jego słowa:

Moje świadectwo nie jest świadectwem o brawurze militarnej. Prawdopodobnie byliśmy dzielni. I co z tego. I tak przegraliśmy, zostaliśmy pokonani. Moje świadectwo jest świadectwem o wartościach, o mężczyznach i kobietach, o miłości i polityce, o więzach braterskich… Chcę powiedzieć z całą jasnością: ruch oporu nie powstał na skutek terroru. Terror zabija opór. Tymczasem życie daje mu duch solidarności i braterstwa.

Poznając biografię Edelmana, pomyślałem, że to prawdziwe nieszczęście, że bohaterowie patronujący wielu szczepom i drużynom naszego hufca w większości zginęli w czasie wojny. Nigdy nie dowiemy się co robiłby Zośka czy Morro po wojnie, albo i nawet w wolnej Polsce. Ale możemy patrzeć na to, co zrobił Marek! Po wojnie został lekarzem, znanym kardiologiem. Angażował się w opozycję demokratyczną w ramach Komitetu Obrony Robotników i ruchu “Solidarność”. W III RP jako siedemdziesięcioczterolatek pojechał z pomocą humanitarną do oblężonego Sarajewa. Zawsze dbał o pamięć o getcie i o tym, że była w nim i miłość. To przesłanie miłości jest dla mnie piękne i wciąż aktualne.

Dlatego chciałbym, byśmy wspólnie uczcili pamięć Marka Edelmana. Proponuję wszystkim, którzy mają co najmniej 14 lat rocznikowo, zaangażowanie się w akcję “Żonkile”. Akcja polega na rozdawaniu papierowych żonkili, kwiatów, które Edelman składał pod pomnikiem bohaterów getta. Dzieje się to w rocznicę wybuchu powstania w getcie, 19 kwietnia. W tym roku będzie to Wielki Piątek, czyli dzień wolny od szkoły, co tylko ułatwi zaangażowanie się w akcję.

Udział mogą wziąć wolontariusze, którzy przejdą rekrutację. Każdy wolontariusz ma obowiązek wziąć udział w szkoleniu z komunikacji oraz wykładzie historycznym, przybliżającym losy getta warszawskiego i samego powstania. Gdyby udało się zebrać odpowiednio liczną grupę, moglibyśmy negocjować terminy tylko dla nas.

Ponadto, wolontariusze będą mogli także zwiedzić Muzeum POLIN z przewodnikiem, odbyć spacer po Warszawie śladami getta i powstania oraz wziąć udział w spotkaniu ze świadkami historii z getta. Na wszystkie te wydarzenia chciałbym chodzić całym namiestnictwem, aczkolwiek wiemy, jakie jest życie i terminy - możliwości indywidualne także będą. Szczegóły organizacyjne doślę wam dziś wieczorem. Gorąco zachęcam do udziału!


Odwaga oznacza też obowiązek reagowania na zło - dobrem. Niecały miesiąc temu wstrząsnął nami mord prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza, popełniony w trakcie finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Zastanawiałem się, jak zareagować na to straszne zdarzenie i chciałem zaproponować wam drugą akcję: zbiórkę książek dla bibliotek więziennych. Jestem już umówiony na dostawę z aresztem śledczym dla kobiet na Grochowie. Pomysł jest bardzo prosty: chodzi o nasz mały wkład w resocjalizację. W hufcu stanie pudło, do którego będzie można wrzucać książki nowe lub używane. Gdy pudło się wypełni, zawieziemy je do więzienia.


Każdy z projektów, o których mówię wymaga naszego współdziałania. Zapraszając was na tę zbiórkę, odkryłem, że nie macie do siebie nawzajem numerów telefonu, niektórzy - ja także - znają się miedzy sobą tylko z widzenia. Poznajmy się więc! Będą ku temu różne okazje:

  • w marcu, jeszcze przed “Arsenałem”, zapraszam na zbiórkę Rady Namiestnictwa - termin wybierzemy wspólnie przez internet. Chciałbym, by Radę tworzyli drużynowi i opiekunowie drużyn.
  • Także w marcu odbędzie się odprawa dla opiekunów drużyn i tym, którzy chcieliby nimi zostać - termin szczegółowy ponownie do uzgodnienia.
  • w pierwszy weekend kwietnia zapraszam na biwak kadry hufca “Czoło”; program dla naszego namiestnictwa chciałbym ułożyć razem z wami, wstępnie myślę o inspiracjach programowych na obóz;
  • a w drugi weekend kwietnia ma się odbyć ekstremalny rajd pieszy “STOpa” (100 km / 24 h); świetna propozycja dla kadr drużyn na wyzwanie w ramach siły ciała, albo pomoc w organizacji.

Zazwyczaj w maju odbywa się rajd “Orlim Szlakiem”, natomiast brak jego daty w tegorocznym kalendarzu. O rajdzie - jego terminie, charakterze i ekipie - chciałbym porozmawiać na zbiórce Rady w marcu.

Już 19 maja powinny zostać złożone wasze programy obozowe. Nie czas i miejsce tu na rozmowy na ten temat - odsuwam to również na zbiórkę Rady.

Dziękuję za cierpliwe wysłuchanie. Chciałbym, byście i wy teraz mieli okazję, by opowiedzieć o sobie i o tym, jak wy widzicie nasze namiestnictwo.



Więcej o akcji styczniowej.

niedziela, 2 grudnia 2018

Jak rozpisać HO?

Chciałbym otworzyć HO, ale nie wiem jak zabrać się do rozpisywania...

 

Brzmi znajomo? Podobny tekst słyszałem wiele razy. Czasem ktoś nie ma pomysłów na zadania, a czasem wymaganie zdaje się kompletnie niezrozumiałe. Koniec z tym!

 

Uwaga: od 1 września 2022 zmieniają się wymagania na HO! Można oczywiście dalej korzystać z poradnika, jako inspiracji.

Trzeba wymyślić zadania, a ty masz w głowie pustkę?
Kompletnie nie możesz zrozumieć wymagania o stałym rozwoju duchowym?
FEAR NO MORE! Poradnik "Jak rozpisać HO?" IS HERE!
Niezbędny opiekunom, próbantom i członkom kapituł!
"To tak, jakby harcerstwo wymyślić na nowo" (The Scouter)

 

"Nie czytałem czegoś tak odkrywczego po >>Scouting for boys<<!" Prezydent RP Andrzej Duda

 

"Żałuję, że nie rozpisałam HO z tym poradnikiem" hm. RP Olga Drahonowska-Małkowska

Zebrałem pomysły na zadania do próby na stopień Harcerza Orlego, Harcerki Orlej. Najbardziej kontrowersyjne wymagania wyjaśniłem po swojemu, tak jak je dziś rozumiem. W ten sposób powstał poradnik "Jak rozpisać HO?". Niezbędny materiał każdego opiekuna i próbanta! Już dziś, za darmo ;-)

Otwórz poradnik "Jak rozpisać HO?"


Zachęcam do przesyłania swoich pomysłów na fajne zadania do prób! Może zrobimy z tego większe repozytorium?

sobota, 20 stycznia 2018

Rozliczenie akcji

Akcja "Harcerze dla Syrii" z mojej strony niemal dobiegła końca, pora się rozliczyć.


Wydanie płyty z piosenkami wsparło finansowo 49 osób przekazując łącznie 2458 zł. Koszty takie jak tłoczenie płyt, opłata praw autorskich wyniosły 1115,82 zł.

Polska Akcja Humanitarna i Caritas (akcja "Rodzina rodzinie") dostały przelewy po 671,09 zł. Na Syryjczyków poszło tym samym prawie 55% zebranych pieniędzy.


Serdeczne podziękowania kieruję do Witolda Bielskiego, który udostępnił nieodpłatnie swoje studio dźwiękowe i zajął się całą techniczną stroną nagrań. Jeśli potrzebujecie nagrać lub wykorzystać muzykę we własnym lokalu, zróbcie to z Free Music!

Płyt winylowych nie byłoby, gdyby nie pasja Michała Michałowskiego.

Graficzno-techniczną stronę opanowała Ula! 


Wkładka płyty

Życie jest tylko wtedy coś warte i tylko wtedy daje radość, jeśli jest służbą. Formy służby mogą być zmienne i ciągle dostosowywane do potrzeb życia.
Aleksander Kamiński 

Docierające do nas doniesienia medialne z trwającej od 2011 roku wojnie domowej w Syrii są przerażające. Uczymy się z nich nazw kolejnych miejscowości naznaczonych cierpieniem ludzi: Damaszek, Daara, Rakka, Homs, Aleppo i wiele innych.

Liczby zabitych i rannych w tym konflikcie szybko zaczęto zliczać w dziesiątkach, potem setkach tysięcy, wreszcie milionach. Miliony ludzi zostało także zmuszonych do ucieczki ze swojego domu, stając się uchodźcami. Organizacje zajmujące się prawami człowieka publikują kolejne raporty dowodzące systemowego stosowania tortur i dokonywania masowych egzekucji.

Nie mam dobrej odpowiedzi na to jak reagować na zło, które dzieje się w Syrii i w innych miejscach, także w Polsce. Mam jedynie poczucie, że samemu niewiele można zdziałać i trzeba szukać sojuszników, którzy razem z tobą zechcą zmienić świat na lepsze. Dlatego, szukając dobrej okazji, ucieszyłem się, gdy w 2017 roku w ramach harcerskiego Rajdu Arsenał, upamiętniającego przecież młodzieńczy zryw przeciwko złu, zorganizowano aukcję, z której dochód przeznaczono na wsparcie dla ofiar konfliktu w Syrii. Na aukcji sprzedawano unikatowe przedmioty wykonane przez instruktorów harcerskich. Ja zdecydowałem się nagrać szaloną płytę.

Nie byłoby jej, gdyby nie zaangażowanie dziesiątek osób, które wsparły mnie słowem i przelewem. Jestem wam bardzo wdzięczny. Pamiętajcie o słowach Aleksandra Kamińskiego i czuwajcie – czyli bądźcie gotowi działać, gdy zajdzie taka potrzeba.



Dokumentacja

piątek, 17 listopada 2017

"Harcerze grają dla Syrii": CD gotowe!

Wreszcie są! Płyty CD są już gotowe do odbioru :)


Będę je miał ze sobą w sobotę 18.11 na Zjeździe Hufca W-wa Mokotów. Kolejne terminy podam w weekend aktualizując ten post.

Winyle są w końcowej fazie produkcji i powinienem je dostać do końca tego miesiąca.

Wkrótce przedstawię też pełne rozliczenie akcji, wskazując zwłaszcza ile pieniędzy udało się zebrać, by przekazać je ofiarom konfliktu w Syrii, który trwa nieprzerwanie od 2011 roku...

PS: jeżeli nie będziesz mógł odebrać płyty w Warszawie, w szczególnych wypadkach mogę zorganizować wysyłkę. Napisz mi mejla, jeśli masz taką potrzebę!

sobota, 15 kwietnia 2017

Zjazd ZHP: podsumowanie

Ze wszystkich spraw zjazdowych, trzy kwestie są dla mnie najważniejsze: nowa redakcja Prawa Harcerskiego, projekt redakcji drugiej roty Przyrzeczenia i częściowe czynne prawo wyborcze dla przybocznych-instruktorów.


 Prawo

Wszyscy już wiemy, że zmienił się jedynie 10 punkt na Harcerz pracuje nad sobą, jest czysty w myśli, w mowie i uczynkach; jest wolny od nałogów.

8 kwietnia staliśmy się odpowiedzialni za podejmowanie prób własnego charakteru. Czy to będzie abstynencja od alkoholu i tytoniu, czy rezygnacja ze słodyczy, śmieciowego jedzenia, fejsbuka, czy codzienny trening - to zależy od nas. Dopasujmy wyzwania do naszych potrzeb, nie bojąc się podjąć tych najtrudniejszych!

Prawo w pełni jest teraz drogowskazem (nie nakazem) harcerskiej wędrówki do sukcesu. Zachęcamy wszystkich, by podążyli tą drogą i odnaleźli na niej coś wartościowego. Nowa "dziesiątka" wskazuje na wolność od. To umiejętność świadomej rezygnacji z czegoś, czego nie potrzebuję. Zdolność samokontroli była i jest uważana za świetną szkołę charakteru, kształtującą do odpowiedzialności za siebie i innych. Pomyśl od czego Ty możesz się uwolnić?


Rada Naczelna już pracuje nad dostosowaniem Podstaw Wychowawczych do nowego Prawa (zobacz deklarację Przewodniczącego ZHP). Podkreślę więc tylko, że obowiązujący komentarz RN do 10 punktu jest aktualny nawet po zmianie:

Harcerz myśli, mówi i postępuje tak, aby zasłużyć na miano kulturalnego człowieka, dobrego ucznia i kolegi. Nie życzy innym źle, nie mówi o innych źle, jest wobec innych uczciwy. Harcerz chce być silny i zdrowy, dlatego dba o higienę, właściwie się odżywia, wie, jak szkodliwe dla zdrowia jest picie alkoholu, palenie papierosów i próbowanie narkotyków. Chce być sprawny, dlatego potrafi mądrze dzielić czas na korzystanie z telewizji i komputera oraz ruch na świeżym powietrzu.
Komentarz Mirowskiego także i dziś ma sens dla tych, którzy chcą podjąć się próby abstynencji na określony czas.
Abstynencję traktuje [harcerz] jako ważny element troski o zdrowie, o hart ducha, o opanowanie słabości własnego charakteru.

Wyzwanie abstynencji mogłoby zostać narzędziem metodycznym, w jakiś sposób oznaczanym na mundurze (sprawność?). Jestem zwolennikiem powstania ruchu programowo-metodycznego promującego podejmowanie prób abstynenckich w harcerstwie. Taka dobrowolnie przyjęta postawa instruktora może mieć bardzo mocny wpływ na członków jego drużyny. Osobiście taką postawę wybieram i zachęcam do tego pozostałych! Ważne: zachęcam, nie nakazuję. Niech każdy wybierze swój szczyt do zdobycia!

PS: Warto przeczytać komentarz Wilka Samotnika.


 

Przyrzeczenie

Dodanie alternatywnej roty Przyrzeczenia dla niewierzących, za czym bardzo mocno optowałem, nie udało się, ale... to dobrze. Stanowisko WOSM pojawiło się późno, oryginalny angielski dokument widziało tylko kilka osób, nie odbyła się w Związku szeroka dyskusja o tej zmianie, proponowana zmiana nie uwzględniała alternatywnej wersji Prawa Zucha. Trzeba przygotować dokumenty, podyskutować w Związku, skonsultować zmianę z kościołami i związkami religijnymi w Polsce - i dopiero wtedy wrócić z tematem na Zjeździe.

40. Zjazd Zwykły ZHP powinien zobowiązać władze naczelne do przygotowania nas na tę zmianę. Bo ona może i powinna nadejść. Harcerstwo nie powinno być ruchem zamykającym się na innych ze względu na ich rasę, pochodzenie, wyznanie czy brak tegoż wyznania, o ile ktoś chce realizować harcerski styl życia.

Alternatywna rota mogłaby brzmieć:

Mam szczerą wolę całym życiem pełnić służbę Polsce, stać na straży harcerskich zasad, nieść chętną pomoc bliźnim i być posłusznym/posłuszną Prawu Harcerskiemu.
Odwołanie do harcerskich zasad jest tym, czego wymaga od nas WOSM. Czemu zasad, a nie wartości? O tym na Zjeździe opowiedział pwd. Michał Matycz (zobacz wystąpienie). W skrócie: jest to zbieżne z naszymi własnymi dokumentami (Statut, Podstawy wychowawcze).

Za przyjęciem takiej roty głosowało 105 na 172 delegatów (61%) - zabrakło 10 głosów. Główny argument jej przeciwników brzmiał, że obecna rota jest przecież i dla wierzących, i dla niewierzących. Najpiękniej napisał o tym hm. Stefan Mirowski w swoim komentarzu:
PEŁNIĆ SŁUŻBĘ BOGU, który stanowi uosobienie najwyższych ideałów, takich jak miłość, prawda, dobro, sprawiedliwość, wolność, piękno, przyjaźń i braterstwo, wiara, nadzieja. Ideały te łączą wszystkich ludzi dobrej woli, niezależnie od pochodzenia, narodowości, wyznania, wywodzą się z norm moralnych opartych na uniwersalnych, etycznych i kulturowych tradycjach chrześcijaństwa. Wyznawany przeze mnie system wartości kształtuję samodzielnie podążając w kierunku wskazanym przez Prawo Harcerskie.
Problem w tym, że mnie to nie przekonuje. Dla mnie i dla wielu innych Bóg oznacza konkretną Osobę. Jestem przekonany, że powinniśmy dopuścić alternatywną, nie powodującą konfliktu sumienia (przyrzekam coś, w co nie wierzę) rotę i Prawo Zucha. Niewierzący! Nie odchodźcie z ZHP, poczekajcie na zmiany! One nadejdą, a wy macie prawo być harcerzami.

Przyboczni

Pierwsza dyskusja o zmianie CPW pozostawiała wiele do życzenia... Została nagle ucięta, autorzy projektów nie byli nawet w stanie odnieść się do pytań niektórych delegatów.

Mieliśmy też zamieszanie z drukami. Trzy z czterech projektów zostały wycofane przez wnioskodawców z nie do końca zrozumiałych dla mnie powodów. Na placu boju został projekt hm. Mariusza Bezdzietnego, komendanta Chorągwi Podkarpackiej, ograniczający CPW do drużynowych, komendantów szczepów, związków drużyn i komendanta hufca. Otrzymał zadziwiająco niskie poparcie jedynie 34 ze 165 delegatów (21%). W ten sposób doszliśmy do sytuacji, gdy 76% osób chce zmian w CPW, ale nie ma projektu, który im odpowiada. Chaos.

Do tematu wróciliśmy później, nadając częściowe CPW przybocznym-instruktorom. W porównaniu do drużynowych, nie będą oni mogli jedynie wybierać delegata na Zjazdy ZHP. Liczę mocno, że przyboczni, ludzie silnie związani z drużynami, stopniowo przemienią ten Związek. Jest zdecydowanie za mało osób koncentrujących się na wzmacnianiu wychowawczego charakteru naszej organizacji, a za dużo tych, kórzy zajmują się czym innym. Więcej na ten temat napisałem w "Czuwaju" nr 4/2017.

Jaki jest ZHP? Jaki będzie?


Pytania kierunkowe nie tylko ułatwiły nam sprawę usuwając uchwały dotyczące spraw, które tak czy siak nie zdobyłyby poparcia dwóch trzecich delegatów. Pokazały jaką organizacją jesteśmy, ale też jaką możemy się stać. Na jakie zmiany jest szansa, a na jakie na razie nie.

Chcemy rad. Mają one ogromny potencjał budowania wspólnoty w chorągwiach i ZHP jako miejsca wymiany myśli instruktorskiej i decydujące o kierunkach rozwoju. Udało się je nieco wzmocnić (choć najlepsze projekty zostały wycofane...) i trzeba dalej nad tym pracować. Największym argumentem przeciwko jest to, że członkowie rad nie odpowiadają swoim majątkiem za podejmowane decyzje. No, to napiszmy Statut tak, by ta odpowiedzialność była lepiej rozłożona.

Chcemy więcej harcerstwa w hufcach: bez komisji rewizyjnych w tych małych, opcjonalnych w tych większych. Bez "trójpodziału" władz harcerskich, który jest świetną koncepcją do zarządzania państwem, gdzie dbanie o równowagę jest ostatnią linią obrony przed powrotem do wojen plemiennych, ale niepasującym do realiów stowarzyszenia. Sądy koleżeńskie i Rada Naczelna jako organ interpretujący Statut w zupełności by nam wystarczyły. Sprawa hm. Sławomira Wasia, który wpadł w miażdżące kleszcze bezdusznych przepisów i nie mógł pojechać na Zjazd jedynie to podkreśla.

Chcemy nowego Prawa. Nie sądzę, by sprawa miała się zakończyć na zmianie "dziesiątki". Projekt zespołu ds. PiPH nie odpowiedział na to zapotrzebowanie, aczkolwiek wielu się spodobał w wersji "nie ulega nałogom" (103 z 163 delegatów za [63%]). Pod głosowanie trafił także projekt hm. Michała Kordeckiego zdobywając poparcie 82 ze 162 głosów (51%).

1. Harcerz sumiennie spełnia swoje obowiązki
2. Harcerz jest honorowy.
3. Harcerz jest pożyteczny i niesie pomoc innym.
4. Harcerz jest bratem dla drugiego harcerza.
5. Harcerz postępuje szlachetnie.
6. Harcerz dba o otaczający go świat.
7. Harcerz jest karny i nie nadużywa swych praw.
8. Harcerz jest pogodny, z uśmiechem pokonuje przeciwności.
9. Harcerz jest oszczędny i ofiarny.
10. Harcerz świadomie kształtuje swój charakter - nie ulega pokusom i walczy ze swoimi słabościami.
 Do sprawy nowego brzmienia PH wrócę w przyszłości.


Demokracja w harcerstwie

Harcerstwo ma za zadanie wychowywać obywateli metodą puszczańską. Dodajmy, że wychowywać obywateli demokratycznego kraju. Co prawda, nie ma nic mniej puszczańskiego niż Zjazd, ale powinien on świadczyć o nas jak najlepiej

Na Zjeździe powinny być 192 osoby z głosem decydującym. W głosowaniach widziałem maksymalnie 172 oddanych głosów. 20 delegatów (10%) po prostu nie było, 10 000 osób w ogóle nie było reprezentowanych. Nie znam powodów tej absencji, ale wydaje mi się zbyt duża, by wyjaśnić ją sytuacją losową. Nie mam tu na myśli przykrej sprawy hm. Sławomira Wasia.

Pisał już o tym na fb Piotr Kołodziejczyk, ale trzeba to wyraźnie podkreślić: to super, że Przewodniczący ZHP hm. Dariusz Supeł tak gorąco zagrzewał wszystkich do dyskutowania, mimo dużych różnic. To buduje jedność harcerstwa i pokazuje, że możemy pięknie się różnić. Cieszy profesjonalna relacja Zjazdu na YouTube fantastycznej ekipy ZHP360, dostępna dla wszystkich na bieżąco i także teraz.

Warto było! I ty, druhno, druhu, rozważ kandydowanie. Najbliższy Zjazd już w grudniu! 


MaszPrawoWiedzieć. Jak głosowałem, jak zdecydował Zjazd.

Warto, by na wszystkich zjazdach, na których głosują delegaci notować sposób ich głosowania. Skoro nas reprezentują, ich głos powinien być jawnie znany. Niżej zaznaczam jaki głos oddałem na pytania kierunkowe.

Uwaga: Zjazd zajmował się kwestiami, które uzyskały co najmniej 67% poparcia.


1. Czy ma być wprowadzona kategoria członkostwa honorowego?

Głosowałem przeciw. Na "tak" głosowało 11/156 delegatów (7%).

2. Czy kadra powinna zostać podzielona na wychowawczą i wspierającą?


Głosowałem przeciw. Na "tak" głosowało 42/160 delegatów (26%).
 

3. Czy powinien ulec zmianie krąg osób, którym przysługuje czynne prawo wyborcze?

Głosowałem za. Na "tak" głosowało 119/156 delegatów (76%).


4a. Czy powinno się zmieniać przepisy dot. ograniczenia kadencyjności?


Głosowałem za. Na "tak" głosowało 73/160 delegatów (46%).

4b. Czy powinno się zmieniać przepisy dot. długości kadencji?


Głosowałem za. Na "tak" głosowało 54/160 (34%) delegatów.

5. Czy należy dopuścić do rozwiązania, w którym komisje rewizyjne nie będą działały we wszystkich hufcach?


Głosowałem za. Na "tak" głosowało 96/157 (61%) delegatów.

6. Czy należy zlikwidować sądy harcerskie jako władzę statutową ZHP?


Głosowałem za. Na "tak" głosowało 91/155 (59%) delegatów.

7a. Czy powinna się zmienić liczba władz na poziomie chorągwi?


w praktyce było to głosowanie za zlikwidowaniem rad chorągwi

Głosowałem przeciw. Na "tak" głosowało 48/154 (31%) delegatów.

7b. Czy powinny się zmienić zasady wyboru władz na poziomie chorągwi i centralnym?


Głosowałem za. Na "tak" głosowało 56/157 (36%) delegatów.

7c. Czy powinny się zmienić kompetencje władz na poziomie chorągwi i centralnym?


Głosowałem za. Na "tak" głosowało 118/156 (76%) delegatów.

8. Czy należy dopuścić uzyskiwanie osobowości prawnej przez hufce ZHP?


Głosowałem za. Na "tak" głosowało 61/164 (37%) delegatów.

9. Czy należy zrównać kadencje władz wszystkich szczebli tak, aby w jednym roku odbywały się kolejno zjazdy hufców, chorągwi i Związku?


Głosowałem przeciw. Na "tak" głosowało 20/167 (12%) delegatów.

10. Czy powinny ulec zmianie przepisy Prawa lub Przyrzeczenia Harcerskiego?


Głosowałem za. Na "tak" głosowało 132/166 (80%) delegatów.


Moje ważniejsze wystąpienia
  1. o tym, dlaczego zmienić 10 punkt PH i dodać rotę dla niewierzących (klik!)
  2. o zmianie 10 pkt. PH ciąg dalszy (klik!)
  3. rozmowa w telewizji ZHP 360 (klik!)
  4. dyskusja o Przyrzeczeniu (klik!)
  5. dyskusja o Przyrzeczeniu cd. (klik!)
  6. dyskusja o zmianie 10 pkt. PH cd. (klik!)
  7. dyskusja o CPW dla przybocznych (klik!)
  8. dyskusja o wzmacnianiu rad chorągwi (klik!)

Inne, ciekawe i godne uwagi
  1. głosowanie nad zmianami w Prawie Harcerskim (klik!)
  2. pwd. Michał Matycz o alternatywnej rocie Przyrzeczenia (klik!)